słowa: Danuta Schabowska
muzyka: Jarosław Schabowski
W szkole imienia Brzechwy Jana
Wesoło może być od rana.
Bo Brzechwa uczy na wesoło,
A jego wiersze też są szkołą!
Tego, kto je odczytuje,
Sam nasz patron wychowuje.
Chętnie je recytujemy
I śpiewać o nich będziemy:
Jan Brzechwa lisa Witalisa
Przejrzał na wylot i opisał,
Jak placki z sadła i ze śniegu
Piekł dla niedźwiedzi, dla kolegów.
Brzechwa dzieciom pokazuje,
Jak się z chytrym współpracuje.
Brzechwa nam przestrogę daje:
Z lisem głodny się nie naje!
A nadmiar sprytu Pchły Szachrajki
Stał się przedmiotem innej bajki:
Że oszustw długie, długie pasmo
Pcha ją do zguby- widać jasno.
Brzechwa dzieciom o tym pisał
Na przykładzie pchły i lisa;
Brzechwa nie chce, wierzcie mali,
Ludzkiej przebiegłości chwalić!
Był ktoś, kto wcale nie proszony
Wygłaszał bzdury, plótł androny,
Historie wciąż dorzucał nowe
Pewnemu panu susząc głowę.
Brzechwa dzieciom pokazuje:
Kłamstwo wcale nie przekonuje.
Brzechwa szepcze nam do ucha;
„ Fe, nieładnie! Fe kłamczucha!”.
Dlaczego mała samochwała
Zawsze samotna w kącie stała?
Choć może nawet prawda była
W tym, co o sobie wciąż mówiła.
Ludzie niechętnie słuchają
Tych, którzy się przechwalają.
Jeśli zalet masz niemało
Nie musisz zostać samochwałą!
Lepiej jest, gdy inni chwalą.
Lepiej niech nas inni chwalą!